artykuły, ciekawostki
18 paź
Gdy od tego roku FIFA zatwierdziła zmiany apropos systemu rozgrywek zaplecza Ligi Mistrzów, tzn. Ligi Europejskiej, większość fanów przywitała je aplauzem. Zniesiono w końcu sztucznie przytrzymywany przy życiu Puchar UEFA tworząc Ligę Europejską, która ma dokładnie tyle zespołów, co Liga Mistrzów i jest rozgrywana dokładnie tak samo, co bardziej prestiżowa, starsza koleżanka. Powoduje to, że futbolowi fani nie muszą głowić się jaka formuła w niej panuje, nikt mając dane o danym zespole, że rywalizuje w europejskich pucharach nie zastanawia się ,a konkretnie w których”. Wszystko jest zrozumiałe i klarowne. W Lidze Europejskiej mamy nawet swojego przedstawiciela, który daje sobie radę całkiem nieźle, przed ostatnim pojedynkiem pierwszej rundy meczów, zajmował nawet pierwsze miejsce w swojej grupie. Co z tego, że Kolejorz poniósł porażkę z Manchesterem City na jego terenie 1:3, skoro jak na razie i tak pozostawia po sobie solidne wrażenie. Po tamtym, w miarę równym starciu, zacząłem się zastanawiać – ile brakuje najlepszej obecnie polskiej ekipie do levelu osiąganego w powiedzmy lidze angielskiej. Na odpowiedź nie czekałem zbyt długo. Manchester City, który pokonał Lecha 3:1 grał w lidze z Arsenalem, który jest zaliczany do piątki najlepszych klubów na Wyspach, choć do mistrzostwa Anglii nie zbliżył się od lat. Aresnal pobił gwiazdy Manchesteru 3:0 odprawiając je z kwitkiem. Po tamtym meczu od razu domyśliłem się, jakim rezultatem skończyłoby się starcie Lecha z np. Kanonierami… Szkoda gadać. Czy podobnej klęski, jakiej doznałby na pewno mistrz Polski z pierwszą lepszą ekipą Premiership zakończy się występ polskiej reprezentacji na mistrzostwach Europy? Wszystko zależeć będzie pewnie od tego, jak ile zespołów i jak wielu polskich reprezentantów będzie w kolejnym, poprzedzającym Euro 2012 roku, grało w europejskich pucharach. Mam nadzieję, że jak najwięcej. Wiadomo, iż mecze na poziomie europejskich pucharów dają zawodnikom znacznie więcej aniżeli granie w swojej lidze.